Tom Cleverley, młoda nadzieja na poprawę sytuacji Manchesteru United na środku pomocy wróci do gry dopiero w okolicach Świąt Bożego Narodzenia. Informację tę podał Sir Alex Ferguson - menedżer klubu. Powodem jest przedłużająca się kontuzja kostki (wyjazd z Evertonem - 29 października). W poprzednim sezonie w Wigan, dokąd Tom był wypożyczony, wystąpił on w 25 spotkaniach (wszystkie ligowe). Nie miał więc tam chyba większych problemów ze zdrowiem. Jeśli nie wystąpi w barwach Czerwonych Diabłów w ogóle do Bożego Narodzenia, to w tym sezonie w lidze zagra najprawdopodobniej mniej niż zagrał u The Latics, bo jasne jest, że nie pojawi się w każdym meczu rundy rewanżowej. Na razie ma w MU tylko 5 meczów ligowych, 1 w Lidze Mistrzów i 1 o Tarczę Wspólnoty. Parę z tych paru jego występów (to rzeczywiście "bogaty" materiał do analizy) "obrosło legendą", ale żeby zagrał w 1 z tych 7 meczów jakiś mecz życia, to bym nie przesadzał.
22-letni jeszcze młodzieżowy reprezentant Anglii był w zasadzie jednym jedynym wytłumaczeniem dla Fergusona, jeśli chodzi o brak konkretnego wzmocnienia w środku pola. Niektórzy (w tym ja) dali się na to nawet nabrać. Ktoś może teraz stwierdzić, że skąd niby Szkot miał wiedzieć, że młody Anglik "się posypie"? Pewnie, nie mógł wiedzieć. Mimo wszystko uważam, że postawił wszystko na jedną kartę i się niestety przeliczył. Widać przecież było, co się działo w środku przez co najmniej ostatni sezon. Próba oparcia się na Cleverleyu nie powiodła się, podobnie jak oczekiwanie na "wielkie przebudzenie się" Andersona (do którego nigdy nie dojdzie) i dłuższe przebłyski formy Fletchera czy Carricka.
Teraz nastąpi powrót do starej, "dobrej" "jakości" na środku, czyli rotacje "demonami środka pola" w osobach Andersona, Carricka i Fletchera, z obowiązkową modlitwą, by czasami mieli jakiś pozytywny "odpał". Plus jeszcze eksperymenty z Rooneyem jako ofensywnym pomocnikiem czy Jonesem jako defensywnym pomocnikiem, które wcale nie muszą się udać. Sytuacja w pomocy United jest najdelikatniej mówiąc "mało komfortowa". Pozostaje liczyć na mocne skrzydła, choć w ostatnim czasie i one troszkę "przyhamowały" - Nani szuka formy z początku sezonu, a Young gra ostatnio także nieco słabiej niż potrafi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz